Często zaglądasz na Tiktoka? Bo jeśli ktoś to robi, to teraz, chcąc tego czy nie, pojawi się mu brainrot.  Nawet reklamy KFC poszły “za ciosem” i stworzyły reklamę z generowanym Cappuccino Assassino, a kto jest jego żoną? Ballerina Cappucina. Postać delikatna, absurdalna i wciąż śpiewająca  “Mi Mi Mi”, która podbiła internet. 

Co to jest balerina capucina?

Ballerina Cappucina, jak sama nazwa wskazuje to tak właściwie postać z ciałem baletnicy.  Jej glowa natomiast stworzona jest z filiżanki wypełnionej kawą. Cała jest dość dziewczęca i w kółko śpiewa “Mi Mi Mi” co jak wszystko w tym trendzie, ma być krótkie, chwytliwe i łatwe do powtarzania, aż zupełnie utknie Ci w głowie i sam zaczniesz to nucić. Jest to jedna z popularniejszych postaci z tego generatywnego AI trendu, głównie ze względu na bycie jedną z niewielu dziewczyn. 

Miłosne telenowele z filiżanką w roli głównej

Często użytkownicy tiktoka parują, ją z innymi postaciami wedle własnych upodobań i tworzą krótkometrażowe generatywne filmiki z różnymi historiami. Najpopularniejszy schemat, w którym się ona ukazuje: zdradzająca Cappuccino Assassino z Tung Tung Tung Sahur. Powstała też wersja dźwięku z piosenką “Im Tung Tung Tung Sahur and I love Ballerina Cappucina” tłumaczona na “Jestem Tung Tung Tung Sahur i kocham Ballerinę Cappucinę”. Potem Ballerina śpiewa odpowiadając mu “Mi Mi Mi, Im Ballerina Cappucina, and I love Tung Tung Sahur” czyli “Mi Mi Mi, jestem Ballerina Cappucina i kocham Tung Tung Sahur”. Powstaje więc nam cała wręcz miłosna telenowela. Cappucina zdradza swojego męża, który w dodatku z nazwy jest mordercą przeciwko Cappuccinom. Zdradza go do tego  z postacią co wygląda jak kłoda z oczami i drewnianym kijem w ręce. Co ciekawe, ma z nim nawet wiele dzieci.  Brzmi to dość niedorzecznie, ale w tym właśnie tkwi sedno całego trendu. Połączenie postaci z absurdalnymi historiami, które wymykają się spod kontroli i tworzone są na masową wręcz skalę. 

Dlaczego to się przyjęło?

Odpowiedzią na to dlaczego to działa, jest właściwe fakt, że to nie powinno działać. Jest to absurdalne, groteskowe, proste i jednocześnie tak bardzo viralowe i przyciągające. Faktem jest, że nawet jeśli wcześniej nie znało się tego trendu i go nie śledziło, bardzo łatwo jest nadrobić zaległości. Tam nie ma ciągu przyczynowo-skutkowego, Nie ma głębszej myśli, którą musimy oglądać po kolei, bo inaczej stracimy wątek i nie będziemy wiedzieć co się dzieje. Owszem, jeśli przypadkiem trafimy na baletnicę, która bierze ślub i śpiewa, że kocha coś co wygląda jak kłoda z oczami, to nie wiemy co się dzieje, ale też że nie musimy szukać w tym sensu. Jak to się zaczęło? Skąd się te postacie wzięły? To pytania, których podczas oglądania, nie zadajemy sobie.  Nie trzeba znać całej historii powstania, aby móc obejrzeć kilkanaście sekund filmiku z chwytliwą muzyką, dźwiękami i abstrakcyjnie stworzoną postacią z nazwą tak dziwaczną, że z jakiegoś powodu i ona zostanie nam na długo w głowie.  

Nie trzeba sensu, wystarczy potencjał “wirusowy”

Zaczęło się od pojedyńczych postaci, a przerodziło się w “szitposting”, czyli zalanie treściami niskiej wartości w zawrotnej skali, zasypując nimi całą przestrzeń internetową, które z jakiegoś powodu się sprzedają. Dosłownie i w przenośni. Trend ten stał się nowym polem do marketingu. Ballerina Cappucina ma własny merch, który można kupić w sklepach internetowych. Koszulki, kubki, breloki, to całkiem nowa przestrzeń rynkowa, która wywodzi się z zauważenia popytu na te postacie.